„Odsunęliśmy się od siebie kiedy zabrakło nam powietrza. Chłopak oparł nasze czoła o siebie, obje ciężko oddychaliśmy. I w tedy …..”
I w tedy się obudziłam . Podniosłam się do pozycji siedzącej, ciężko oddychałam. A więc to był sen ? Ale to było takie realistyczne. Spojrzałam na zegarek, który wskazywał godzinę 7.15 miałam mało czasu na przygotowanie się więc biegiem pognałam do garderoby wybrałam na szybko jakiś zestaw i pobiegłam do łazienki wzięłam szybki prysznic ubrałam się w przygotowane ciuchy . Zrobiłam delikatny makijaż i wszyłam z łazienki zeszłam na dół i przywitałam się z rodzicami.
-Cześć mamo. Hej tato.
-Dzień dobry córciu.- odparli z uśmiechami na twarzach. Mi jakoś nie było zbyt wesoło cały czas myślałam o Jake’u . Zjadłam śniadanie, ubrałam buty i wyszłam z domu. Około 10 minut później byłam już w szkole przy samym wejściu zobaczyłam Meg, Lou i Niall’a. Podeszłam do nich i przywitałam się.
-Cześć wszystkim.- starałam się ukryć, że wszystko jest w porządku, ale mi chyba nie wyszło bo już po chwili Lou zadał pytanie.
-Hej mała. Co się stało? Dlaczego masz taką smętną minę?- uśmiechnął się starając się poprawić mi humor.
-Nic wszystko jest w porządku.- odparłam i posłałam mu słaby uśmiech.
-Jesteś pewna?- dopytywał. Skinęłam tylko głową.- No dobrze jak będziesz chciała to powiesz nie będę naciskał.
I za to go kocham nigdy nie naciska Niall i Meg tak samo choć czasami ich ciekawość brała nad nimi górę i bywali nie do zniesienia.
Wraz z Megan, Louis’em i Niall’em weszliśmy do szkoły i udaliśmy się w stronę szafek najpierw moje bo była po drodze a później reszta. Oni mają fajnie bo mają szafki obok siebie ja natomiast miałam wielkiego pecha i mam szafkę obok Biebera. A pro po Biebera właśnie stoi oparty o MOJĄ szafkę.
-Justin!- krzyknęłam. Nic.- Justin!- pchnęłam go lekko.
-Czego?- warknął.
-Przesuń się. Nie mogę dojść do szafki.- sapnęłam.
-Nie.- powiedział stanowczo.
-Kurwa Bieber obiecuję, że jeśli w ciągu piętnastu sekund się nie odsuniesz to zrobię Ci krzywdę.- wysyczałam przez zaciśnięte zęby.
-Spokojnie.- powiedział i uniósł ręce w obronnym geście i się odsunął.
-Dziękuję.- uśmiechnęłam się sztucznie i wrzuciłam do szafki niepotrzebne rzeczy. Zadzwonił dzwonek co oznacza, że nasz „spacer” czas skończyć. Pożegnałam się z Megan i wraz z chłopakami udaliśmy się pod salę. Pewnie was ciekawi dlaczego wcześniej nie wspomniałam, że jesteśmy razem w klasie otóż dlatego, że sama o tym nie wiedziałam ci dwaj pajace nie zaszczycili nas obecnością aż do dziś. Powinnam być nich zła, ale nie potrafię. Weszłam do sali i zajęłam swoje miejsce chłopaki usiedli przede mną po chwili przyszedł Justin i dosiadł się do mnie.
-Cass?- spytał po chwili.
-Co?- warknęłam.
-Sory za to na przerwie.- podrapał się po karku.
-Nie no nie wierzę .- pokręciłam głową z niedowierzaniem, a Justin przyjął pytający wyraz twarzy.- Justin Bieber właśnie przeprosił.- wyjaśniłam.
-Suka.- mruknął pod nosem myśląc, że nie usłyszałam.
-Posłuchaj no mnie teraz….- zaczęłam, ale przerwał mi głos nauczycielki.
-Bieber, Smith spokój.- krzyknęła pani Hart. Wymamrotałam pod nosem wiązankę przekleństw, a Justin zachichotał. Do końca lekcji już się do siebie nie odzywaliśmy. Na lunchu usiadłam z chłopakami i Megan. Przez cały czas czułam na sobie czyjś wzrok z początku nie zwracałam na to uwagi, ale w końcu zaczęło mnie to denerwować i się odwróciłam, żeby zobaczyć co to za natręt. Nie zgadniecie kto to. Jak zawsze kochany Justinek. Wyczujcie sarkazm. Pokazałam mu gestem ręki, żeby się odwrócił i dał mi spokój na co posłał mi łobuzerki uśmieszek i pokręcił głową na „nie”. Zrezygnowana odwróciłam się w stronę przyjaciół.
-Czemu ten debil się tak na Ciebie gapi?- spytała Megan.
-Żebym to ja wiedziała.- westchnęłam głośno, a chłopaki zachichotali. Opanowali się zaraz po tym jak zmroziłam ich wzrokiem. Po lunchu poszliśmy na lekcje dzień minął mi dość szybko wróciłam do domu zjadłam obiad zrobiłam lekcje i wyszłam na spacer. Jeszcze nie do końca wiedziałam gdzie co jest. Nie było mnie ty 10lat więc nie wińcie mnie za to. Włożyłam słuchawki do uszu i wyszłam. Nawet nie wiedziałam kiedy i skąd znalazłam się przy starym opuszczonym magazynie chciałam z tamtąd pójść bo naprawdę źle mi się to kojarzyło. Może kiedy indziej wam opowiem. Wracając do tematu chciałam odejść, ale gdy tylko zobaczyłam dobrze znaną mi postać postanowiłam podejść bliżej. Justin wszedł po magazynu, a ja za nim schowałam się za ścianą kiedy dostrzegłam jakiegoś mężczyznę/chłopaka nie jestem w stanie ocenić wieku ponieważ nie widziałam twarzy. Justin wręczył mężczyźnie woreczek z białym proszkiem następnie ten dał mu pieniądze wymieniliśmy się jeszcze paroma słowami i kiedy zauważyłam, że ‘’Tajemniczy Ktoś’’ zmierza w stronę wyjścia szybko, ale i dyskretnie wyszłam z budynku i schowałam się za krzakami, które były zaraz obok magazynu poczekałam aż mężczyzna odszedł. Odetchnęłam z ulgą kiedy był już poza zasięgiem mojego wzroku nie miałam zamiaru jeszcze wychodzić z ukrycia.
-Boo!- usłyszałam obok ucha i odskoczyłam piszcząc.
-To tylko ja spokojnie.- uspokoił mnie Justin, ale po chwili wybuchł głośnym śmiechem.
-Co Cię tak bawi? Hmm..?- spytałam ironią w głosie.
-Ty.- powiedział wciąż się śmiejąc.
-Ja?
-Tak. Ty i twoja mina. Szkoda, że siebie nie widziałaś.
Zgromiłam go wzrokiem przez co momentalnie sama zaczęłam się śmiać. Rzeczywście moja mina musiała wyglądać komicznie, ale ja naprawdę się wystraszyłam myślałam, że nikogo tu nie ma. Justin po chwili uspokoił się i spojrzał na mnie z poważną miną.
-Co ty tu właściwie robisz?- spytał.
-Byłam na spacerze a, że w pewnym sensie jestem tu nowa i nie wiedziałam gdzie idę znalazłam się tu.- odpowiedziałam obojętnie.
-A co robisz w krzakach?- zachichotał.
-Umm..-nie wiedziałam co powiedzieć.
-Dobra nie ważne. Chodźmy stąd odprowadzę Cię.
-Co? Czemu? Dopiero co wyszłam.- oburzyłam się.
-Nie obchodzi mnie to. Tu jest niebezpiecznie nie chcę, żeby ktoś Cię zobaczył.
-Martwisz się o mnie. Ha!- krzyknęłam po chwili ciszy.
-Co? Nie! Wcale nie. Wiem po prostu jaka jest ta okolica i gdyby dowiedzieli się, że przeze mnie coś wiesz byłbym martwy.- usprawiedliwił się.
-Yhm, jasne. Czekaj chwila. Ja coś wiem?
-Oh, nie udawaj głupiej Cassie. Serio uważasz, że Cię nie widziałem?- spytał. Poczułam jak się rumienię, ale zignorowałam to o machnęłam tylko ręką. Chłopak odprowadził mnie pod same drzwi i pożegnał się.
-Do zobaczenia.- powiedział delikatnie musnął mój polik.
-Taa, do zobaczenia Justin.- odpowiedziałam i zniknęłam za drzwiami. Momentalnie na mojej twarzy zawitał uśmiech. Ugh co się ze mną dzieje?!
-----------------------------
Hej, hej, hej! To znowu ja! Przepraszam was, że tak dlugo czekaliście na ten rozdział, ale kompletnie nie miałam weny a dzisiaj jakby dostałam olśnienia. Jeszcze raz bardzo przepraszam i czekam na komentarze. Do następnego.
Xx Stachu.
#muchlove
P.S zapraszam do zakładek "Informowani" i "Bohaterowie"