Spałam w
najlepsze, ale niestety nie dane mi było się wyspać gdyż obudził mnie ten jakże
irytujący dźwięk budzika. Czy wy też go nienawidzicie? No cóż, nie ważne.
Zwlekłam się z łóżka i wolnym krokiem ruszyłam w stronę garderoby kompletnie
nie miałam co na siebie włożyć. To pierwszy dzień w nowej szkole, nowi
nauczyciele, nowe sale, nowi ludzie, nowe życie. Po dłuższym czasie
przegrzebywania półek z ubraniami zdecydowałam się na różowe rurki, sweterek w
zielono-białe paski i różowe converse.
Wzięłam ubrania i powolnym krokiem
ruszyłam do łazienki, zrzuciłam z siebie piżamę i weszła pod prysznic
pozwoliłam słynąć kroplą po moim nagim ciele zawsze mnie to odprężało. Ciało
umyłam czekoladowym żelem, a włosy kokosowym szamponem. Uwielbiam to
połączenie. Wyszłam spod prysznica osuszyłam ciało i owinęłam je ręcznikiem,
stanęłam przed lustrem i zrobiłam delikatny makijaż następnie wysuszyłam włosy
i ubrałam wcześniej wybrany zestaw. Zbiegłam na dół do kuchni gdzie czekała już
na mnie mama
- Hej
mamo.-przywitałam ją i musnęłam jej polik
-Cześć córeczko.-
uśmiechnęła się i postawiła przede mną talerz z naleśnikami. Pośpiesznie
zjadłam śniadanie gdyż była już 7:35 a Meg czekała na mnie przed domem.
-Wychodzę.!-krzyknęłam
tylko i opuściłam dom usłyszałam tylko ‘’powodzenia’’ od obojga z rodziców.
Zbiegłam po schodkach i po chwili już jechałam do szkoły wraz z Megan. Po
drodze rozmawiałyśmy o tym jak to się zmieniło w Stratford pod moją nie
obecność, o tym co będziemy razem robić i w ogóle o wszystkim i niczym. Tak mi
tego brakowało. Nie żebym nie miała koleżanek w Chicago, ale to nie to samo z
Meg łączy mnie przyjaźń ta prawdziwa i na zawsze. Droga minęła nam bardzo
szybko pożegnałyśmy się z przyjaciółką przy wejściu do budynku szkoły. Dam radę … muszę – pomyślałam i ruszyłam
niepewnym krokiem w stronę wejścia. Szłam prosto korytarzem i czułam na sobie
spojrzenia innych czułam się co najmniej nie zręcznie. Słyszałam też szepty
typu ‘’Co to za laska?’’ lub ‘’będzie moja’’ postanowiłam to
zignorować i poszłam w kierunku sekretariatu przynajmniej tak myślałam
błądziłam po szkole przez jakieś 10 min. kiedy w końcu dostrzegłam tabliczkę z
napisem Sekretariat. Weszłam do
środka i się przywitałam :
- Dzień dobry.
Nazywam się Cassie Smith przyszłam odebrać plan lekcji i kluczyki do szafki.
-Oh, tak dzień
dobry kochanie. Tu masz plan lekcji a tu kluczyki twoja szafka ma numer 326.
-Dziękuję. Do
widzenia.
-Do zobaczenia. I
powodzenia. – posłała mi ciepły uśmiech, który odwzajemniłam.
Spojrzałam na plan
lekcji i co za ‘’miła’’ niespodzianka mam dzisiaj same najgorsze lekcje
Biologia, Chemia, Geografia, Fizyka, Matematyka, ale jest jeden plus mam
dzisiaj w-f zawsze byłam dobra w dziedzinie sportu więc chociaż to jest dobre.
Zaczęłam poszukiwania mojej szafki, ale nie było to zbyt szukałam szafki z
numerem 326, ale nie mogłam jej znaleźć zaczęłam się zastanawiać czy
przypadkiem nie chodzę w kółko. Zabrzmiał dzwonek informujący o rozpoczęciu się
lekcji po chwili marszu znalazłam szafki otworzyłam ją wsadziłam do mniej nie
potrzebne podręczniki i ruszyłam do sali Biologicznej. Brawo Cassie pierwszy dzień a ty już się spóźniasz.-Pomyślałam.
W końcu dotarłam
do sali i niepewnie do niej weszłam.
-Dzień dobry.
Przepraszam za spóźnienie.-przywitałam się prawie, że szeptem.
-Oh, dzień dobry.
Panienka Smith, czyż nie?-spytała pani około czterdziestki.
-Tak.-odpowiedziałam
krótko i rozejrzałam się po klasie. Wszystkie spojrzenia były skierowane w moją
stronę nie ukrywam zestresowało mnie to jeszcze bardziej. Moją uwagę przykuł
pewien chłopak był naprawdę przystojny, miał brązowe włosy postawione na żel
siedział w ostatniej ławce. Chyba zauważył, że na niego patrzę bo uśmiechnął
się cwaniacko i puścił mi oczko od razu odwróciłam wzrok i poczułam jak moje
policzki przybierają kolor czerwony
spojrzałam na nauczycielkę, która uśmiechnęła się do mnie.
-Pierwszy dzień
szkoły a pani już się spóźnia.-pokręciła głową z uśmiechem.-Ale to twój
pierwszy dzień w nowej szkole i na pewno czujesz się u nas jeszcze nie pewnie
więc przymknę na to oko.-dodała po chwili.
Przytaknęłam tylko
i odwzajemniłam niepewnie uśmiech.
-Usiądziesz
z…-przerwała rozglądając się po Sali w poszukiwaniu miejsca w którym mogła bym
usiąść wolne były tylko obok tajemniczego, przystojnego chłopaka i jakiejś
dziewczyny, która wyglądała jak –za przeproszeniem-dziwka. Spojrzałam w stronę
chłopaka a ten od razu odwrócił wzrok. Czyżby na mnie patrzył? – Justinem w
ostatniej ławce.-dokończyła i posłała mi uśmiech. Zrobiłam wielkie oczy. Że
jak?! Ja mam niby z nim siedzieć? Popatrzyłam wręcz błagalnie na nauczycielkę.
Nie wiem skąd wzięła sie ta nie chęć do chłopaka przecież go nawet nie znam,
ale mniejsza z tym.
-No już idź,idź.
Nie mamy całego dnia.-pogoniła mnie nauczycielka.
-No
dobra.-odparłam od niechcenia i ruszyłam w stronę ławki. Chłopak uśmiechnął się
triumfalnie. Usiadłam a ten dalej się szczerzył zaczynało mnie to irytować,
wyobraźcie sobie jesteście nowi w szkole siadacie z kimś kogo nie znacie a ta
osoba cały czas się na ciebie patrzy i głupkowato uśmiecha.
-A ty z czego się
tak cieszysz?- spytałam zirytowana .Na co on się jeszcze bardziej uśmiechnął.
Chyba lubi denerwować ludzi. Tak raczej, tak. I muszę przyznać, że wychodzi mu
to znakomicie.
-Ja? Z
niczego.-zraz mu chyba krzywdę zrobię.
-To proszę możesz
przestać się tak głupio uśmiechać i na mnie gapić?- spytałam nawet na niego nie
patrząc.
-Nie.-odpowiedział
krótko.
-Ugh. Działasz mi
na nerwy.
-I o to
chodzi.-szepnął nie chcąc chyba, żebym usłyszała. Westchnęłam zrezygnowana i
zaczęłam odliczać minuty do końca lekcji. Po usłyszeniu dzwonka na przerwę
wstałam z krzesła jak poparzona i wręcz wybiegłam z klasy, nie dane mi było
jednak przekroczyć jej próg gdyż pewna bardzo upierdliwa osoba mnie zatrzymała
mnie chwytając za łokieć.
-Nie przedstawiłem
Ci się.-stwierdził jak dla mnie zbyt przesłodzonym głosem.-Justin.- przedstawił
się.
-Ta, wiem jak się
nazywasz.-wywróciłam oczami.
-A ty?- zignorował
moją niechęć do niego wyczuwalną z daleka.
-Cassie. Mogę już
iść?-próbowałam się wyrwać lecz jego uścisk był zbyt mocny. Westchnęłam, znowu.
-Dokąd się tak
śpieszysz kochanie?- szepnął mi do ucha.
-Na
lekcje.-rzuciłam obojętnie i udało mi się mu wyrwać przeszłam przez korytarz
ignorując spojrzenia i szepty. Otworzyłam szafkę wyjęłam potrzebne książki i
zeszyt następnie udałam się pod salę. Dzień minął mi dość szybko jedynymi
minusami było to, że Justin cały czas się na mnie gapił, nie wiem o co mu
chodzi, ale to nie jest ważne i jestem z nim w parze na Chemii dziękuję panu,
panie Wilson. Taa wyczujcie tan sarkazm, a tak to ogólnie dzień całkiem udany podczas
lunchu poznałam kilka dziewczyn i porozmawiałam z Meg. Po powrocie do domu od
razu poszłam do mojego pokoju ignorując rodziców zrobiłam zadania domowe zadzwoniłam do Megan.
-Hej Cass, co
tam?- przywitała mnie przyjaciółka.
-Cześć Meg,
całkiem nie źle. Nudzi mi się więc dzwonie.-wzruszyłam ramionami mimo, że ona
nie mogła tego zobaczyć.
-Aha. Opowiadaj
jak tam wrażenia po pierwszym dniu w szkole?- zapytała podekscytowana.
-Normalnie, jak to
w szkole.-odparłam obojętnie.
-Poznałaś kogoś?-
ciągnęła dalej ‘’przesłuchanie’’.
-Nie bardzo wiesz
te trzy dziewczyny na lunchu… - przerwałam. – a i Justina jest mega irytujący?!
-Justina?!
Biebera?! – chyba była zaskoczona.
-Tak a co? –
ciekawiło mnie jej zaskoczenie.
-Pamiętasz tego
chłopaka z podstawówki? No wiesz tego, który ciągle Cię zaczepiał i Ci dokuczał?
-No tak a co to ma
do rzeczy?
-To on.
-Jak to on?!
Serio?! To dlatego ten jego irytujący uśmieszek wydawał mi się taki znajomy.-
No tego się nie spodziewałam. Ciekawe czy mnie rozpoznał, a może to dlatego się
tak uśmiechał i na mnie patrzył … wciąż jest tak samo irytujący.
-Tylko żeby znowu
nie zabrał Ci twojej ulubionej lalki i nie dał psu do pogryzienia.-Meg się
zaśmiała.
Haha pamiętam to
jakby to było dziś. Spędziłyśmy na rozmowie jeszcze około trzydziestu minut po
czym poszłam do łazienki wzięłam szybki prysznic, ubrałam się w piżamę i
poszłam spać.
------------------------------
I jak wrażenia po drugim rozdziale? Podoba się?
CZYTASZ=KOMENTUJESZ
Proszę o komentarze chociażby głupią kropkę chcę wiedzieć czy mam dla kogo pisać ;)