poniedziałek, 16 grudnia 2013

Rozdział II

Spałam w najlepsze, ale niestety nie dane mi było się wyspać gdyż obudził mnie ten jakże irytujący dźwięk budzika. Czy wy też go nienawidzicie? No cóż, nie ważne. Zwlekłam się z łóżka i wolnym krokiem ruszyłam w stronę garderoby kompletnie nie miałam co na siebie włożyć. To pierwszy dzień w nowej szkole, nowi nauczyciele, nowe sale, nowi ludzie, nowe życie. Po dłuższym czasie przegrzebywania półek z ubraniami zdecydowałam się na różowe rurki, sweterek w zielono-białe paski i różowe converse.

 Wzięłam ubrania i powolnym krokiem ruszyłam do łazienki, zrzuciłam z siebie piżamę i weszła pod prysznic pozwoliłam słynąć kroplą po moim nagim ciele zawsze mnie to odprężało. Ciało umyłam czekoladowym żelem, a włosy kokosowym szamponem. Uwielbiam to połączenie. Wyszłam spod prysznica osuszyłam ciało i owinęłam je ręcznikiem, stanęłam przed lustrem i zrobiłam delikatny makijaż następnie wysuszyłam włosy i ubrałam wcześniej wybrany zestaw. Zbiegłam na dół do kuchni gdzie czekała już na mnie mama
- Hej mamo.-przywitałam ją i musnęłam jej polik
-Cześć córeczko.- uśmiechnęła się i postawiła przede mną talerz z naleśnikami. Pośpiesznie zjadłam śniadanie gdyż była już 7:35 a Meg czekała na mnie przed domem.
-Wychodzę.!-krzyknęłam tylko i opuściłam dom usłyszałam tylko ‘’powodzenia’’ od obojga z rodziców. Zbiegłam po schodkach i po chwili już jechałam do szkoły wraz z Megan. Po drodze rozmawiałyśmy o tym jak to się zmieniło w Stratford pod moją nie obecność, o tym co będziemy razem robić i w ogóle o wszystkim i niczym. Tak mi tego brakowało. Nie żebym nie miała koleżanek w Chicago, ale to nie to samo z Meg łączy mnie przyjaźń ta prawdziwa i na zawsze. Droga minęła nam bardzo szybko pożegnałyśmy się z przyjaciółką przy wejściu do budynku szkoły. Dam radę … muszę – pomyślałam i ruszyłam niepewnym krokiem w stronę wejścia. Szłam prosto korytarzem i czułam na sobie spojrzenia innych czułam się co najmniej nie zręcznie. Słyszałam też szepty typu ‘’Co to za laska?’’ lub ‘’będzie moja’’ postanowiłam to zignorować i poszłam w kierunku sekretariatu przynajmniej tak myślałam błądziłam po szkole przez jakieś 10 min. kiedy w końcu dostrzegłam tabliczkę z napisem Sekretariat. Weszłam do środka i się przywitałam :
- Dzień dobry. Nazywam się Cassie Smith przyszłam odebrać plan lekcji i kluczyki do szafki.
-Oh, tak dzień dobry kochanie. Tu masz plan lekcji a tu kluczyki twoja szafka ma numer 326.
-Dziękuję. Do widzenia.
-Do zobaczenia. I powodzenia. – posłała mi ciepły uśmiech, który odwzajemniłam.
Spojrzałam na plan lekcji i co za ‘’miła’’ niespodzianka mam dzisiaj same najgorsze lekcje Biologia, Chemia, Geografia, Fizyka, Matematyka, ale jest jeden plus mam dzisiaj w-f zawsze byłam dobra w dziedzinie sportu więc chociaż to jest dobre. Zaczęłam poszukiwania mojej szafki, ale nie było to zbyt szukałam szafki z numerem 326, ale nie mogłam jej znaleźć zaczęłam się zastanawiać czy przypadkiem nie chodzę w kółko. Zabrzmiał dzwonek informujący o rozpoczęciu się lekcji po chwili marszu znalazłam szafki otworzyłam ją wsadziłam do mniej nie potrzebne podręczniki i ruszyłam do sali Biologicznej. Brawo Cassie pierwszy dzień a ty już się spóźniasz.-Pomyślałam.
W końcu dotarłam do sali i niepewnie do niej weszłam.
-Dzień dobry. Przepraszam za spóźnienie.-przywitałam się prawie, że szeptem.
-Oh, dzień dobry. Panienka Smith, czyż nie?-spytała pani około czterdziestki.
-Tak.-odpowiedziałam krótko i rozejrzałam się po klasie. Wszystkie spojrzenia były skierowane w moją stronę nie ukrywam zestresowało mnie to jeszcze bardziej. Moją uwagę przykuł pewien chłopak był naprawdę przystojny, miał brązowe włosy postawione na żel siedział w ostatniej ławce. Chyba zauważył, że na niego patrzę bo uśmiechnął się cwaniacko i puścił mi oczko od razu odwróciłam wzrok i poczułam jak moje policzki przybierają  kolor czerwony spojrzałam na nauczycielkę, która uśmiechnęła się do mnie.
-Pierwszy dzień szkoły a pani już się spóźnia.-pokręciła głową z uśmiechem.-Ale to twój pierwszy dzień w nowej szkole i na pewno czujesz się u nas jeszcze nie pewnie więc przymknę na to oko.-dodała po chwili.
Przytaknęłam tylko i odwzajemniłam niepewnie uśmiech.
-Usiądziesz z…-przerwała rozglądając się po Sali w poszukiwaniu miejsca w którym mogła bym usiąść wolne były tylko obok tajemniczego, przystojnego chłopaka i jakiejś dziewczyny, która wyglądała jak –za przeproszeniem-dziwka. Spojrzałam w stronę chłopaka a ten od razu odwrócił wzrok. Czyżby na mnie patrzył? – Justinem w ostatniej ławce.-dokończyła i posłała mi uśmiech. Zrobiłam wielkie oczy. Że jak?! Ja mam niby z nim siedzieć? Popatrzyłam wręcz błagalnie na nauczycielkę. Nie wiem skąd wzięła sie ta nie chęć do chłopaka przecież go nawet nie znam, ale mniejsza z tym.
-No już idź,idź. Nie mamy całego dnia.-pogoniła mnie nauczycielka.
-No dobra.-odparłam od niechcenia i ruszyłam w stronę ławki. Chłopak uśmiechnął się triumfalnie. Usiadłam a ten dalej się szczerzył zaczynało mnie to irytować, wyobraźcie sobie jesteście nowi w szkole siadacie z kimś kogo nie znacie a ta osoba cały czas się na ciebie patrzy i głupkowato uśmiecha.
-A ty z czego się tak cieszysz?- spytałam zirytowana .Na co on się jeszcze bardziej uśmiechnął. Chyba lubi denerwować ludzi. Tak raczej, tak. I muszę przyznać, że wychodzi mu to znakomicie.
-Ja? Z niczego.-zraz mu chyba krzywdę zrobię.
-To proszę możesz przestać się tak głupio uśmiechać i na mnie gapić?- spytałam nawet na niego nie patrząc.
-Nie.-odpowiedział krótko.
-Ugh. Działasz mi na nerwy.
-I o to chodzi.-szepnął nie chcąc chyba, żebym usłyszała. Westchnęłam zrezygnowana i zaczęłam odliczać minuty do końca lekcji. Po usłyszeniu dzwonka na przerwę wstałam z krzesła jak poparzona i wręcz wybiegłam z klasy, nie dane mi było jednak przekroczyć jej próg gdyż pewna bardzo upierdliwa osoba mnie zatrzymała mnie chwytając za łokieć.
-Nie przedstawiłem Ci się.-stwierdził jak dla mnie zbyt przesłodzonym głosem.-Justin.- przedstawił się.
-Ta, wiem jak się nazywasz.-wywróciłam oczami.
-A ty?- zignorował moją niechęć do niego wyczuwalną z daleka.
-Cassie. Mogę już iść?-próbowałam się wyrwać lecz jego uścisk był zbyt mocny. Westchnęłam, znowu.
-Dokąd się tak śpieszysz kochanie?- szepnął mi do ucha.
-Na lekcje.-rzuciłam obojętnie i udało mi się mu wyrwać przeszłam przez korytarz ignorując spojrzenia i szepty. Otworzyłam szafkę wyjęłam potrzebne książki i zeszyt następnie udałam się pod salę. Dzień minął mi dość szybko jedynymi minusami było to, że Justin cały czas się na mnie gapił, nie wiem o co mu chodzi, ale to nie jest ważne i jestem z nim w parze na Chemii dziękuję panu, panie Wilson. Taa wyczujcie tan sarkazm, a tak to ogólnie dzień całkiem udany podczas lunchu poznałam kilka dziewczyn i porozmawiałam z Meg. Po powrocie do domu od razu poszłam do mojego pokoju ignorując rodziców zrobiłam zadania domowe  zadzwoniłam do Megan.
-Hej Cass, co tam?- przywitała mnie przyjaciółka.
-Cześć Meg, całkiem nie źle. Nudzi mi się więc dzwonie.-wzruszyłam ramionami mimo, że ona nie mogła tego zobaczyć.
-Aha. Opowiadaj jak tam wrażenia po pierwszym dniu w szkole?- zapytała podekscytowana.
-Normalnie, jak to w szkole.-odparłam obojętnie.
-Poznałaś kogoś?- ciągnęła dalej ‘’przesłuchanie’’.
-Nie bardzo wiesz te trzy dziewczyny na lunchu… - przerwałam. – a i Justina jest mega irytujący?!
-Justina?! Biebera?! – chyba była zaskoczona.
-Tak a co? – ciekawiło mnie jej zaskoczenie.
-Pamiętasz tego chłopaka z podstawówki? No wiesz tego, który ciągle Cię zaczepiał i Ci dokuczał?
-No tak a co to ma do rzeczy?
-To on.
-Jak to on?! Serio?! To dlatego ten jego irytujący uśmieszek wydawał mi się taki znajomy.- No tego się nie spodziewałam. Ciekawe czy mnie rozpoznał, a może to dlatego się tak uśmiechał i na mnie patrzył … wciąż jest tak samo irytujący.
-Tylko żeby znowu nie zabrał Ci twojej ulubionej lalki i nie dał psu do pogryzienia.-Meg się zaśmiała.

Haha pamiętam to jakby to było dziś. Spędziłyśmy na rozmowie jeszcze około trzydziestu minut po czym poszłam do łazienki wzięłam szybki prysznic, ubrałam się w piżamę i poszłam spać.


------------------------------
I jak wrażenia po drugim rozdziale? Podoba się?
CZYTASZ=KOMENTUJESZ
Proszę o komentarze chociażby głupią kropkę chcę wiedzieć czy mam dla kogo pisać ;)

1 komentarz: